Forum www.lynchland.eu Strona Główna www.lynchland.eu
Forum serwisu lynchland.eu
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Postać BOB-a
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.lynchland.eu Strona Główna -> Serial ogólnie i odcinki
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doggod




Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 531
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Czw 11:59, 12 Kwi 2012    Temat postu:

prawdziwek napisał:
Bo to jest zwyczajnie infantylne. Wiadomo, że był Złoty Róg, że ktoś go przyniósł, inny ktoś go widział, ale do licha ciężkiego, jak można robić z tego argumenty za realnością tego przedmiotu, albo realnością duchów, które nawiedzały postacie dramatu? I tak samo jest z Lelandem, BOBem, Karłem itp.


Myślę, że przykład z "Weselem" jest tutaj bardzo dobry. Filmy Lyncha (w tym Twin Peaks jak najbardziej) są dlatego tak wartosciowe właśnie, bo przedstawiają odbiorcy pewną wizję tego, kim jest człowiek. Za pomocą prostej, przystępnej fabuły / historii opowiada coś, co wykracza daleko poza wyświechtane popkulturowe archetypy ukazywania zbrodniczej natury człowieka, rozwiazywania spraw kryminalnych, intryg rodzinnych czy społecznych. To jest tylko powłoka, którą ma się zainteresować odbiorca, by w kolejnym etapie obcowania z dziełem skusił się zajrzeniem, co znajduje się pod tym wierzchnim okryciem. Wewnętrzna zawartosć nie jest już tak atrakcyjna, harmonijna i czytelna. Celem numer 1 dla Lyncha jest człowiek i tajemnice, które kryje w sobie. Chyba każdy z nas zadał sobie kiedyś takie pytania: "a właściwie, to jakim ja jestem człowiekiem, dobrym, czy złym?" "Jakim sie urodziłem ?" "Czy człowiek jest ze swej natury dobry, czy zły?" Jedni uważać będą, że człowiek jest z natury zły. Inni powiedzą, że zawiera elementy dobra i zła od samego urodzenia, a pozostali będą wierzyć, że człowiek z natury jest dobry. Dla tych ostatnich postać Boba będzie zapewne suwerennym bytem, który z jakichś powodów przedostaje się do duszy człowieka i przejmuje ją w swoje podporządkowanie, a tym samym całe życie danego człowieka, czyniac z niego swoją oddaną ofiarę. I może właśnie w tym swiatopoglądowym zapatrywaniu się na rodowód moralny człowieka tkwią rozbieżności w interpretacji pochodzenia filmowego Boba? Problem zatem tak naprawde ma swoje korzenie w naszym światopogladzie? Lynch, może całkiem świadomie, tak skonstruował ten film, by oddalić swoje przekonania, a zaserwować tak wspaniale skonstruowane dzieło, by dzięki niedomówieniom i wieloznacznosciom, czasami sprzecznymi ze sobą informacjom, lub nieuzasadnionym pod względem logiki postępującym po sobie wydarzeniom, tworzyć pewnego rodzaju zwierciadło, w którym tak naprawdę ma przygladać się sam sobie odbiorca. Reżyser tutaj stawia się jedynie w roli demiurga tej autorefleksji odbiorcy. Taki Kamil będzie zatem utwierdzał się w przekonaniu, że człowiek jest z natury dobry. Ja będę widział w tym filmie bardziej buddyjską mozaikę czarno-białego jestestwa człowieka, a ktoś inny gnostyckie wyobrażenie ludzi, którzy od prapoczątków są skażeni złem i jedynym ich wyzwoleniem jest śmierć, czego potwierdzenie znajdą chociażby w filmowej rozmowie, gdy padają słowa, że tak naprawdy kazdy człowiek ma w sobie Boba (czyli nie ma tutaj aspektu zdobywania dobrego człowieka przez złe duchy)...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Czw 12:20, 12 Kwi 2012, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
prawdziwek




Dołączył: 02 Gru 2006
Posty: 584
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 9 razy
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 9:42, 13 Kwi 2012    Temat postu:

doggod napisał:
Jedni uważać będą, że człowiek jest z natury zły. Inni powiedzą, że zawiera elementy dobra i zła od samego urodzenia, a pozostali będą wierzyć, że człowiek z natury jest dobry. Dla tych ostatnich postać Boba będzie zapewne suwerennym bytem, który z jakichś powodów przedostaje się do duszy człowieka i przejmuje ją w swoje podporządkowanie, a tym samym całe życie danego człowieka, czyniac z niego swoją oddaną ofiarę. I może właśnie w tym swiatopoglądowym zapatrywaniu się na rodowód moralny człowieka tkwią rozbieżności w interpretacji pochodzenia filmowego Boba? Problem zatem tak naprawde ma swoje korzenie w naszym światopogladzie

Masz rację. Tyle że trzeba odróżnić dwie rzeczy: Interpretację BOBa jako postaci realnej, która owszem jest uprawniona (np. interpretacje w duchu naiwnych wierzeń na temat diabła, gdzie jest realną osobą, która podpuszcza i kusi), oraz te argumenty rzekomo podważające interpretacje psychologiczne i symboliczne.
Na interpretację zawsze będą wpływać przekonania, o których mówisz. Tyle że argumenty w tej dyskusji nie ograniczają się do tych "przekonaniowych". Główny argument polega na atakowaniu interpretacji symbolicznej z poziomu fabularnego i to jest wielkie nieporozumienie, wynikające albo z niezrozumienia tego, czym w ogóle jest interpretacja dzieła symbolicznego, albo z jakiejś niezrozumiałej dla mnie niechęci przyznania, że serial telewizyjny może się wpisywać w nurt sztuki symbolicznej i takiej interpretacji podlegać.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil_tk




Dołączył: 27 Paź 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 18:16, 24 Kwi 2012    Temat postu:

doggod napisał:
Lynch, może całkiem świadomie, tak skonstruował ten film, by oddalić swoje przekonania, a zaserwować tak wspaniale skonstruowane dzieło, by dzięki niedomówieniom i wieloznacznosciom, czasami sprzecznymi ze sobą informacjom, lub nieuzasadnionym pod względem logiki postępującym po sobie wydarzeniom, tworzyć pewnego rodzaju zwierciadło, w którym tak naprawdę ma przygladać się sam sobie odbiorca. Reżyser tutaj stawia się jedynie w roli demiurga tej autorefleksji odbiorcy.


Z tym się zgadzam.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil_tk




Dołączył: 27 Paź 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Wto 18:32, 24 Kwi 2012    Temat postu:

prawdziwek napisał:
Tyle że trzeba odróżnić dwie rzeczy: Interpretację BOBa jako postaci realnej, która owszem jest uprawniona (np. interpretacje w duchu naiwnych wierzeń na temat diabła, gdzie jest realną osobą, która podpuszcza i kusi)


Wierzenie w diabła, który jest realnym bytem jest taką samą naiwnością, jak niewierzenie w niego:). Każdy kij ma dwa końce.

prawdziwek napisał:
oraz te argumenty rzekomo podważające interpretacje psychologiczne i symboliczne. (...) Główny argument polega na atakowaniu interpretacji symbolicznej z poziomu fabularnego i to jest wielkie nieporozumienie, wynikające albo z niezrozumienia tego, czym w ogóle jest interpretacja dzieła symbolicznego, albo z jakiejś niezrozumiałej dla mnie niechęci przyznania, że serial telewizyjny może się wpisywać w nurt sztuki symbolicznej i takiej interpretacji podlegać.


Celna uwaga, ale źle skierowana. Jak już kilkakrotnie pisałem nie odrzucam, a widzę że w ten sposób próbuje się spłycić to co piszę, interpretacji psychologicznej i symbolicznej. Jest ona i interesująca i oryginalna. Jasne, że postacie z Wesela nie były realne. Obstaję tylko przy tym, że interpretacja Boba jaką przedstawiłem wcześniej ma równie mocne uzasadnienie w serialu. Poza tym, interpretacja symboliczna to jedno, ale związek czy też ciąg przyczynowo-skutkowy to drugie. Kładąc nacisk tylko na jedną stronę też można popaść w nadinterpretacjęSmile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doggod




Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 531
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Śro 10:17, 25 Kwi 2012    Temat postu:

kamil_tk napisał:

Wierzenie w diabła, który jest realnym bytem jest taką samą naiwnością, jak niewierzenie w niego:). Każdy kij ma dwa końce.


Ostatnio na facebooku przeprowadziłem dość długą polemikę na temat chrześcijaństwa i wiary w boga. W pewnym momencie mój adwersarz stwierdził, że tak samo jak nie ma dowodów naukowych na istnienie boga, tak samo nie ma takowych na jego nieistnienie.... kuriozalna sytuacja... ty w z kolei sugerujesz, że naiwnoscią ma być brak wiary w rogatego lub pięknego osobnika, który źle podpowiada człowiekowi, wywodząc go na etyczne manowce. Oczywiście, sprawy wiary wymykają się często racjonalno-logicznym elementom, i bardzo dobrze, na tym ma polegać wiara, ale.... gdzie jest w takim razie położona granica pomiędzy wiarą a szaleństwem? Bo chyba obywatel wierzący w koniec świata, które ma nastąpić za dwa dni, nie jest do końca normalny (cokolwiek ma znaczyc słowo "normalny")... Stawianie równoważne na szali brak wiary w coś i gorliwe wierzenie w jakieś postaci mityczno-baśniowe, nie jest chyba tym samym. Obłąkanie dotyczy tych, którz w coś wierzą. Raczej rzadkoscią jest obłąkanie, które bierze sięz braku wiary. Reasumując, naiwnością jest wiara, która nie jest podparta jakimikolwiek przesłankami naukowymi. Jestem na przykład w stanie wierzyć w koncepcje Jungowskie na temat zbiorowej świadomości, które póki co nie są potwierdzone naukowo, ale istnieją przesłanki do tego, ponieważ genetyka czy psychiatria wskazują, że takie idee mają realną rację bytu. Myślę, ze w takiej sytuacji nie mozna mówić o naiwności wierzącego. Wierzenie natomiast w diabła jest totalną naiwnoscią, w przeciwieństwie do Jezusa Chrystusa. Choc sam nie wierze akurat w jego istnienie (przynajmniej w takim wymiarze, w jakim to zostało ukazane w Nowym Testamencie czy apokryfach), ale rozumiem tych, co w niego wierzą i nie nazwałbym ich naiwcami, ponieważ mają jakieś naukowe przesłanki do takiej wiary.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Śro 10:20, 25 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil_tk




Dołączył: 27 Paź 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Śro 21:17, 25 Kwi 2012    Temat postu:

doggod napisał:
ty w z kolei sugerujesz, że naiwnoscią ma być brak wiary w rogatego lub pięknego osobnika, który źle podpowiada człowiekowi, wywodząc go na etyczne manowce.


A gdzie ja napisałem, że jest to wiara w rogatego lub pięknego osobnika. Widzę, że Ty i prawdziwek macie jakieś osobliwą wizję na ten temat:) No ale, każdy według własnej miary. Wiedzą nt. złego w chrześcijaństwie (i mam tu na myśli w teologii, a nie zbiór wierzeń ludowych) to Wy nie grzeszycie:)



doggod napisał:
Oczywiście, sprawy wiary wymykają się często racjonalno-logicznym elementom, i bardzo dobrze, na tym ma polegać wiara


Otóż to. Nawet nie często się wymykają, ale w swej istocie są jak dwa zbiory rozłączne. Narzędzia "badawcze" z jednego zbioru są bezużyteczne w stosunku do drugiego i vice versa. Ma to swoje odzwierciedlenie w "błędzie naturalistycznym" Hume'a. Z tym się wiąże kolejne zagadnienie tj. stan łaski i szerzej predestynacji, ale to już temat na inną rozmowę.


doggod napisał:
Obłąkanie dotyczy tych, którz w coś wierzą. Raczej rzadkoscią jest obłąkanie, które bierze sięz braku wiary. Reasumując, naiwnością jest wiara, która nie jest podparta jakimikolwiek przesłankami naukowymi.


Znowu uproszczenie. Z faktu, że ktoś wierzy, jest np. katolikiem nie oznacza, że jest obłąkany. Oczywiście zawsze się trafią wyjątki, ale to się odnosi także do strony naukowej. Nie wiem skąd czerpiesz inspirację dla takich poglądów. A myślisz, że w świecie nauki nie było przypadków obłąkania lub poglądów, które dziś funta kłaków są warte??? Jeszcze na początku XX w. naukowcy wierzyli, że już wszystko zostało odkryte a badania winny zostać skierowane na poznanie natury tajemniczego eteru... Co więcej, teoria względności, teoria kwantowa czy też poszukiwanie ogólnej teorii kwantowej, żeby już nie wspomnieć o jeszcze bardziej abstrakcyjnych teoriach jak choćby teoria strun itp. są oparte na wierze, że świat jest właśnie taki jak w założeniach fizyków.
Poza tym mylisz pojęcia, a to jest podstawowy błąd metodologiczny. Wiara i nauka są właśnie wiarą i nauką, ponieważ odnoszą się do innych aspektów poznania. Wiara poparta przesłankami naukowymi przestaje być wiarą. Na tym polega wiara, że wierzysz mimo braku dowodów. Jeśli już odwołujesz się do naiwności, to naiwnością jest głoszenie takiej tezy:)

Co do Junga, to tutaj moje zdanie jest podobne do tego co pisałem wcześniej o poglądach Freuda - ładna bajeczka na dobranoc:) No ale może kiedyś zostaną przedstawione dowody, że tak naprawdę jesteśmy częścią jakiejś zbiorowej podświadomości, tylko o tym nie wiemy:)

doggod napisał:
Wierzenie natomiast w diabła jest totalną naiwnoscią, w przeciwieństwie do Jezusa Chrystusa. Choc sam nie wierze akurat w jego istnienie (przynajmniej w takim wymiarze, w jakim to zostało ukazane w Nowym Testamencie czy apokryfach), ale rozumiem tych, co w niego wierzą i nie nazwałbym ich naiwcami, ponieważ mają jakieś naukowe przesłanki do takiej wiary.


Wierzysz w istnienie Jezusa, a nie w to, że istnieje diabeł. Ciekawe. Spotkałem się z poglądem, że ludzie łatwiej są w stanie uwierzyć, że jest diabeł, ale nie Bóg, ale w drugą stronę - tego jeszcze nie słyszałem:)


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doggod




Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 531
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Śro 22:38, 25 Kwi 2012    Temat postu:

kamil_tk napisał:

Wiedzą nt. złego w chrześcijaństwie (i mam tu na myśli w teologii, a nie zbiór wierzeń ludowych) to Wy nie grzeszycie:)


Do dzieła zatem. Uświadom mnie/nas!


kamil_tk napisał:

Wierzysz w istnienie Jezusa, a nie w to, że istnieje diabeł. Ciekawe. Spotkałem się z poglądem, że ludzie łatwiej są w stanie uwierzyć, że jest diabeł, ale nie Bóg, ale w drugą stronę - tego jeszcze nie słyszałem:)


A co ma bóg wspólnego z jezusem chytrusem? Czyżby kolejne vaux pas z wiedzy teologiczno-filozoficznej dyspozytora wiadomości na temat bajek Junga i Freuda? Poza tym, jeszcze mało słyszałeś i wiele przed tobą. Zamiast posiłkować sie debilnymi sondażami, popracuj nieco nad swoją wiedzą w tym temacie.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Śro 22:49, 25 Kwi 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil_tk




Dołączył: 27 Paź 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 20:21, 26 Kwi 2012    Temat postu:

[quote="doggod"]
kamil_tk napisał:

Wiedzą nt. złego w chrześcijaństwie (i mam tu na myśli w teologii, a nie zbiór wierzeń ludowych) to Wy nie grzeszycie:)


doggod napisał:
Do dzieła zatem. Uświadom mnie/nas!


O nie kochany tak dobrze to nie ma. Trzeba samemu popracować. Ale uwierz, może choć taki rodzaj wiary wyznajesz, satysfakcja na końcu jest jeszcze większa:)


kamil_tk napisał:

Wierzysz w istnienie Jezusa, a nie w to, że istnieje diabeł. Ciekawe. Spotkałem się z poglądem, że ludzie łatwiej są w stanie uwierzyć, że jest diabeł, ale nie Bóg, ale w drugą stronę - tego jeszcze nie słyszałem:)


doggod napisał:
A co ma bóg wspólnego z jezusem chytrusem? Czyżby kolejne vaux pas z wiedzy teologiczno-filozoficznej dyspozytora wiadomości na temat bajek Junga i Freuda? Poza tym, jeszcze mało słyszałeś i wiele przed tobą. Zamiast posiłkować sie debilnymi sondażami, popracuj nieco nad swoją wiedzą w tym temacie.


No, zgodnie z doktryną wiary w chrześcijaństwie Jezus jest drugą osobą w Trójcy św., był Bogiem, który stał się człowiekiem. Dla wielu, jeśli nie dla większości katolików jest to ciężkie do przyjęcia, bo zawiera w sobie pewną sprzeczność. A Twoje pytanie tylko pokazuje, że dla kogoś kto zatrzymał się na postaci diabła jako postaci z rogami, pięknego młodzieńca itp. to już przeszkoda nie do przeskoczenia:) Ale kto wie, nie wiadomo komu jest dane dostąpić łaski, może właśnie Tobie?? Św. Paweł też na początku swej działalności był zagorzałym przeciwnikiem chrześcijan, a potem proszę, stał się jednym z najwybitniejszych Apostołów...

Co do Freuda i Junga nasuwa mi się, nawet nie wiem czemu, porównanie do NLP albo scjentologów. A tak na poważnie dziwię się, że tak rozpaczliwie bronisz dorobku Freuda, chociaż jak już napisałem wcześniej, jego poglądy są nie do obrony i to nie przez jakichś fundamentalistów religijnych czy innych postrzeleńców ale badaczy z najróżniejszych obszarów nauki (jakbyś był ciekaw, albo chciał się nadal upierać z faktami naukowymi odsyłam do artykułów, które podałem).

W kwestii mojej wiedzy i sondaży to wybacz, ale z dyskusją na argumenty to ma niewiele wspólnego znawco średniowiecznych malarzy i sztuki sakralnej.

Ciekawe do czego może doprowadzić zwykła dyskusja o Bobie?Smile


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doggod




Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 531
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Czw 20:59, 26 Kwi 2012    Temat postu:

kamil_tk napisał:


O nie kochany tak dobrze to nie ma. Trzeba samemu popracować. Ale uwierz, może choć taki rodzaj wiary wyznajesz, satysfakcja na końcu jest jeszcze większa:)


Tak myślałem. Rozmowa poparta argumentami w twoim wydaniu musi sie jednak zatrzymać na etapie zawierzenia twojej życzeniowej wiedzy. Co do mojej wiary to mozesz byc spokojny. A satysfakcje dają mi sprawy, które w twoim mózgu przeżartym chrzescijańskimi bredniami są zawczasu okrapiane wodą swieconą i nie mają racji bytu, nie mówiąc o dostapieniu przyjemności z ich obcowaniem.


kamil_tk napisał:

No, zgodnie z doktryną wiary w chrześcijaństwie Jezus jest drugą osobą w Trójcy św., był Bogiem, który stał się człowiekiem. Dla wielu, jeśli nie dla większości katolików jest to ciężkie do przyjęcia, bo zawiera w sobie pewną sprzeczność.


To są dopiero bajeczki - bóg w kilku osobach. Zaista transcendencja. Tyle że ja pisałem o postaci chytrusowej, rzekomo historycznej. O postaci boga w dokumentach historycznych jakoś się nie napotkałem, ale być może coś mnie ominęło... wszak, nie jestem katolikiem, a diabeł dla mnie jest rogatym derwiszem. Oczywiście zaraz powiesz, ze skoro są jakies wzmianki historyczne o jezusie chytrusie, to jest to dowód naukowy na istnienie boga, prawda?


kamil_tk napisał:

A tak na poważnie dziwię się, że tak rozpaczliwie bronisz dorobku Freuda, chociaż jak już napisałem wcześniej, jego poglądy są nie do obrony i to nie przez jakichś fundamentalistów religijnych czy innych postrzeleńców ale badaczy z najróżniejszych obszarów nauki (jakbyś był ciekaw, albo chciał się nadal upierać z faktami naukowymi odsyłam do artykułów, które podałem).


Szanowny kolego. Po pierwsze, nigdzie nikogo nie broniłem rozpaczliwie. Po drugie, napisałem o Jungu i jego dorobku jako coś, w co WIERZĘ - czyli miało i ma to dla mnie kontekst wiary, a nie nauki. Nie potrzebuje twoich artykułów kwestionujących ich (JUNGA/FREUDA) poglądy, bo sam potrafię być krytyczny wobec nich. Ty lepiej podaj mi tytuły ksiązek, gdzie wyłożona jest charakterystyka pod względem wygladu fizycznego diabła. Co dziwne, szastasz tytułami, o których kazdy licealista wie. Problemem jest dla ciebie podanie jednak dowodów na twoje urojone brednie na temat nauki kościoła dotyczacej, tego, jak wyglada diabeł... kpiny sobie jakies chyba urzadzasz...


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Czw 21:15, 26 Kwi 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil_tk




Dołączył: 27 Paź 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Czw 21:09, 26 Kwi 2012    Temat postu:

doggod napisał:
kamil_tk napisał:


O nie kochany tak dobrze to nie ma. Trzeba samemu popracować. Ale uwierz, może choć taki rodzaj wiary wyznajesz, satysfakcja na końcu jest jeszcze większa:)


Tak myślałem. Rozmowa poparta argumentami w twoim wydaniu musi sie jednak zatrzymać na etapie zawierzenia twojej życzeniowej wiedzy. Co do mojej wiary to mozesz byc spokojny. A satysfakcje dają mi sprawy, które w twoim mózgu przeżartym chrzescijańskimi bredniami są zawczasu okrapiane wodą swieconą i nie mają racji bytu, nie mówiąc o dostapieniu przyjemności z ich obcowaniem.


kamil_tk napisał:

No, zgodnie z doktryną wiary w chrześcijaństwie Jezus jest drugą osobą w Trójcy św., był Bogiem, który stał się człowiekiem. Dla wielu, jeśli nie dla większości katolików jest to ciężkie do przyjęcia, bo zawiera w sobie pewną sprzeczność.


To są dopiero bajeczki - bóg w kilku osobach. Zaista transcendencja. tyle że ja pisałem o postaci chytrusowej, rzekomo historycznej. O postaci boga w dokumentach historycznych jakoś nie napotkałem, ale być może coś mnie ominęło... wszak, nie jestem katolikiem, a diabeł ma dla mnie jest rogatym derwiszem. Oczywiście zaraz powiesz, ze skoro są jakies wzmianki historyczne jezusie chytrusie, to jest to dowód naukowy na istnienie boga, prawda?


kamil_tk napisał:

A tak na poważnie dziwię się, że tak rozpaczliwie bronisz dorobku Freuda, chociaż jak już napisałem wcześniej, jego poglądy są nie do obrony i to nie przez jakichś fundamentalistów religijnych czy innych postrzeleńców ale badaczy z najróżniejszych obszarów nauki (jakbyś był ciekaw, albo chciał się nadal upierać z faktami naukowymi odsyłam do artykułów, które podałem).


Szanowny kolego. Po pierwsze, nigdzie nikogo nie broniłem rozpaczliwie. Po drugie, napisałem o Jungu i jego dorobku jako coś, w co WIERZĘ. Nie potrzebuje twoicgh artykułów kwestionujących ich (JUNGA/FREUDA) poglądów, bo sam potrafię być krytyczny wobec nich. Ty lepiej podaj mi tytuły ksiązek, gdzie wyłożona charakterystyka pod względem wygladu fizycznego diabła. Co dziwne, szastasz tytułami, o których kazde dzioecko z liceum wie. Problem jest dla ciebie podanie jednak dowodów na twojone urojone brednie na temat nauki kościoła dotyczacej, tego, jak wyglada diabeł... kpiny sobie jakies chyba urzadzasz...


No nic, widzę, że chyba na tym nasza rozmowa się zakończy. Życzę powodzenia w radosnym poszukiwaniu wiedzy ezoterycznej i tajemnej. Może kiedyś dostąpisz nirwany/olśnienia albo uda Ci się podłączyć pod Jungowską zbiorowość świadomości czy jak to tam nazywasz:) Niech moc będzie z Tobą!!!


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Sob 21:55, 24 Lis 2012    Temat postu:

pisalem to już wcześniej w temacie dotyczącym Boba są sceny, które pokazują Boba jako byt realnie istniejący, kiedy występuję on samodzielnie, scena po śmierci Lelanda, kiedy Bob w postaci sowy leci przez las i scena gdy Bob przenika obok tej sadzawki do świata realnego i to nie była niczyja wizja, scena nie dotyczyła żadnego z bohaterów filmu tylko Boba jak wkracza do naszej rzeczywistości. Oczywiście można Boba postrzegać jako bestie, która tkwi w każdym z nas, uosobienie zła, ale w serialu według mnie jest istotą, bytem, a nie tylko halucynacją bohaterów filmu.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doggod




Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 531
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Nie 4:51, 25 Lis 2012    Temat postu:

Anonymous napisał:
pisalem to już wcześniej w temacie dotyczącym Boba są sceny, które pokazują Boba jako byt realnie istniejący, kiedy występuję on samodzielnie, scena po śmierci Lelanda, kiedy Bob w postaci sowy leci przez las i scena gdy Bob przenika obok tej sadzawki do świata realnego i to nie była niczyja wizja, scena nie dotyczyła żadnego z bohaterów filmu tylko Boba jak wkracza do naszej rzeczywistości. Oczywiście można Boba postrzegać jako bestie, która tkwi w każdym z nas, uosobienie zła, ale w serialu według mnie jest istotą, bytem, a nie tylko halucynacją bohaterów filmu.


Jeśli jest bytem rzeczywistym, to dlaczego jedynie matka Laury widziała go w jej pokoju, choć były tam w tym samym czasie inne jeszcze osoby? Skoro dla ciebie Bob jest bytem rzeczywistym, to i pozostałe postaci z tego filmu takimi być powinny? Np. Babcia z wnuczkiem albo Olbrzym i Karzeł? Poza tym, sugestie w tym filmie, jakoby Bob był związany z sową też powinny coś tobie uświadomić. Bynajmniej nie to, ze Bob to byt rzeczywisty, tylko własnie jego status symboliczny. Zarówno Bob, jak sowa w tym filmie odgrywają rolę symbolu, a nie rzeczywistego bytu. Tym symbolem jest już przecież malowidło - mapa, której własciwe odczytanie umożliwiało ludziom nie tylko dostanie się tajemnego miejsca na "granicy dwóch swiatów", ale również (a może nawet przede wszystkim) odpowiedź na fundamentalne pytania dotyczące sensu życia i śmierci. Sowa w tym malowidle jest jednym z wielu symboli.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 4:52, 25 Lis 2012, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Gość







PostWysłany: Nie 21:37, 25 Lis 2012    Temat postu:

Każdy może sobie ten film tłumaczyć jak mu się podoba nie wgłębiając się w filozoficzne czy psychologiczne niuanse. Mnie interesuje czy w filmie, serialu takie postacie jak Bob mogą być postrzegane jako rzeczywiście istniejące. Interpretacja każdego obrazu zależy od tego, co każdy odbiorca ma w swojej głowie od zasobu lub rodzaju jego wiedzy czy doświadczeń. Czy oglądając ten film bez wgłębiania się w jego symbolizm, bez zastanawiania się nad jego prawdziwym przesłaniem mogę uznać, że w tym filmie Bob jest postacią realną. Według mnie jest, a to że nie każdy go dostrzega, przecież to demon, zły duch czy istota tego rodzaju ukazuje się tym, którym chce, inni dostrzegają go w narkotycznych wizjach, inni mogą być na tyle wrażliwi by widzieć rzeczy niedostępne dla innych. Mówienie o tym, że jest tylko wymysłem, bo jedni go widzą, a inni nie w tym samym czasie nie trzyma się kupy. Przecież jak pisałem wcześniej, że są sceny kiedy Bob jest sam nikt go nie widzi, nie jest wtedy halucynacją, więc czym jest halucynacją widza. Czy wtedy kiedy przedostaje się do naszego wymiaru i staje nad tą sadzawką w tej swojej dżinsowej kurteczce z zarośniętą gębą jest tylko symbolem, bo ja jako widz nie widzę symbolu tylko realną postać, a nie czyjeś przywidzenie.
Powrót do góry
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
doggod




Dołączył: 04 Lip 2007
Posty: 531
Przeczytał: 1 temat

Pomógł: 5 razy
Skąd: Zielona Góra

PostWysłany: Nie 22:08, 25 Lis 2012    Temat postu:

Anonymous napisał:
Interpretacja każdego obrazu zależy od tego, co każdy odbiorca ma w swojej głowie od zasobu lub rodzaju jego wiedzy czy doświadczeń.


Bardzo dobrze, tylko brakuje w tym wykazie jeszcze rzeczy najwazniejszej: semantyki. Oczywiście, dla ciebie scena, gdy w filmie FWWM dochodzi do gwałtu Laury przez Lelanda, a później morderstwa, i tam na przemian widac twarz Lelanda z twarza Boba, może być mniej wazna, bo wazniejsze sa sceny, gdy w swoim filmie ukazuje swiat niewidzialnych namietności, podswiadomości czy też wyobrażeń. Bo w nich, w tych scenach widać konkretne osoby, to nic, że jest to środek artystyczny stary jak sztuka człowieka, a mianowicie chodzi o PERSONIFIKACJĘ (lub ANTROPOMORFIZM). No i oczywiście daleki jestem od tego, by cie pouczac i wskazywac, ze twoje myslenie mija sie z prawda. To jest wszystko twój cyrk i twoje małpy. Pomysl jednak czasami o czymś więcej, niż to,co zobaczysz w filmie. Wykorzystaj swój umysł do abstrakcyjnego myslenia. Posłuż się mysleniem dekodyfikującym film/sztukę, bo to własnie na tym polega wielkość sztuki, na KODZIE.


Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez doggod dnia Nie 22:14, 25 Lis 2012, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
kamil_tk




Dołączył: 27 Paź 2011
Posty: 24
Przeczytał: 0 tematów


PostWysłany: Pon 1:46, 24 Gru 2012    Temat postu:

Anonymous napisał:
że w tym filmie Bob jest postacią realną. Według mnie jest, a to że nie każdy go dostrzega, przecież to demon, zły duch czy istota tego rodzaju ukazuje się tym, którym chce, inni dostrzegają go w narkotycznych wizjach, inni mogą być na tyle wrażliwi by widzieć rzeczy niedostępne dla innych. Mówienie o tym, że jest tylko wymysłem, bo jedni go widzą, a inni nie w tym samym czasie nie trzyma się kupy. Przecież jak pisałem wcześniej, że są sceny kiedy Bob jest sam nikt go nie widzi, nie jest wtedy halucynacją, więc czym jest halucynacją widza. Czy wtedy kiedy przedostaje się do naszego wymiaru i staje nad tą sadzawką w tej swojej dżinsowej kurteczce z zarośniętą gębą jest tylko symbolem, bo ja jako widz nie widzę symbolu tylko realną postać, a nie czyjeś przywidzenie.


Im dłużej analizuję i oglądam poszczególne sceny z TP i FWWM, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że możemy interpretować film i serial na kilka sposobów. To zależy, tak jak napisałeś, od naszego zasobu doświadczeń, wiedzy itp. I też jest mi bliska interpretacja Boba jako bytu realnego, którego widzą tylko nieliczni. Od czego to zależy?? Od Boba. Osobiście nie widzę problemu w tym, że jedni go widzą, a inni, choć stoją obok, nie.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum www.lynchland.eu Strona Główna -> Serial ogólnie i odcinki Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4  Następny
Strona 3 z 4

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin